Gdyby przeprowadzić ankietę wśród reprezentatywnej grupy społeczeństwa, to zapewne okazałoby się, że w powszechnej opinii naturyzm kojarzy się - delikatnie mówiąc - z aktywnością seksualną. Natomiast, gdyby zadać to samo pytanie naturystom w większości zapewne odpowiedzieliby, że z relaksem. Takim jaki można osiągnąć np. w gabinecie odnowy biologicznej. A więc bez jakichkolwiek reakcji seksualnych.
Jak jest więc naprawdę?
Ano tak, że gdyby zadać analogicznym grupom pytania typu Co jest fajnego w łowieniu ryb? to najtrafniejsze i najbardziej wyczerpujące odpowiedzi uzyskalibyśmy od rybaków i wędkarzy.
Dlatego najtrafniejszą odpowiedź na pytanie Co jest fajniego w naturyźmie skłonni są udzielić sami naturyści. Opinie nienaturystów są niemiarodajne i bezwartościowe, gdyż oparte są na nieznajomości tematu oraz na podstawie irracjonalnych osądów.
Więc, co fajnego jest w naturyźmie?
Osobiście naturyzm bym porównał do technik relaksacyjnych mających na celu zapewnienie maksymalnego odprężenia fizycznego i psychicznego. Już starożytni zauważyli, że ciało i umysł stanowią jedność. W tym przypadku jest to trafne porównanie, gdyż człowiek odpoczywa wtedy gdy jego umysł i ciało wypoczywają jednocześnie.
Ci którzy zasmakowali naturyzmu, poskromili przy tym swoją ciekawość, poczucie wstydu, napięcie seksualne, a następnie w tym stanie osiągnęli odprężenie fizyczne i psychiczne uznali naturyzm za wspaniałą formę rekreacji i relaksu.
W takim oto stanie naturyzm jest wręcz uzależniający. Naturysta nie jest w stanie wyobrazić sobie wakacji bez nagiego wypoczynku, a jeżeli jest skazany na wypoczynek w tekstyliach czuje on ogromny dyskomfort oraz czuje się zdenerwowany i nieszczęśliwy pytając siebe samego za jakie grzechy muszę kisić się w ubraniu w taki upał?
I to jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie.


